http://aniadesign.com/
Blog > Komentarze do wpisu

Cejrowski na wysokościach

Kiedy Orwell w 1947 roku wymyślił rok 1984, ulokował w swym wymyślonym świecie symbole obłudy. Ministerstwo wojny Orwell nazwał ministerstwem pokoju, ministerstwo zajmujące się kaleką gospodarką u niego było ministerstwem obfitości, MSW otrzymało słuszną nazwę ministerstwa miłości a ministerstwo propagandy nazwał ministerstwem prawdy. By ludziom żyło się dobrze wymyślił im wroga, Emmanuela Goldsteina, którego można było nienawidzić, najlepiej w ramach organizowanych codziennie dwóch minut nienawiści.

Orwell wymyślił również Cejrowskiego, ale w swym dziele go nie umieścił, bo Cejrowski był za mały. Tak mały, że go w ogóle nie było. Ale Cejrowski urósł znacznie i teraz go dobrze widać. Dziś Orwell by go nie przeoczył. Czego symbolem byłby u Orwella Cejrowski? Może chrześcijańskiej miłości? Może jedynego i słusznego patriotyzmu?

Cejrowski to postać fascynująca. Podróżnik, i to nie byle jaki. Był wszędzie, na lądzie i na wodzie, zaglądał do igloo eskimosów, zna wszystkie plemiona buszmenów, czerpał wiedzę od niezliczonych szamanów, studiował wszystkie znane i nieznane religie, przemierzał boso pustynie piaskowe, betonowe i lodowe, poznał i wgłębił się we wszystkie istniejące kultury, obyczaje i zabobony. I co? Ano nic.

Cejrowski charakteryzuje się fenomenalną kulturową nieprzemakalnością. Jaki pojechał, taki wrócił. Jakby nigdzie nie był i nic nie widział. Jakby fakt, że miliony ludzi na całym świecie żyją, myślą i czują nieco inaczej niż my nie miał znaczenia.  A jaki pojechał? Pojechał w te wszystkie miejsca przede wszystkim jako chrześcijanin i katolik. W ogóle Cejrowski jest przede wszystkim chrześcijaninem i katolikiem, co natrętnie podkreśla, a dopiero potem podróżnikiem, dziennikarzem i biznesmenem. Dlatego kocha świat, jakim go Bóg stworzył, kocha stworzone przez Pana pieniądze, ale w wielkim dziele dostrzega sporo niedociągnięć. Dzieło Pana tak, ale wypaczenia nie. I te wypaczenia Cejrowski w służbie Pana i z jego imieniem na ustach stara się naprawić.

Można by sądzić, że kochając Boga Cejrowski również po chrześcijańsku kocha bliźnich. Ale przecież bliźni bliźniemu nierówny, to widać gołym okiem.

Jeśli w każdej populacji występuje jakiś odsetek homoseksualistów, to Cejrowski wie, że tu Stwórca się pomylił albo zagapił i teraz on, Cejrowski, musi coś z tym zrobić. Nie tam, żeby zaraz wszystkich pedziów do gazu, ale kij baseballowy nie będzie narzędziem zbyt radykalnym. I Cejrowski do radykalnych rozwiązań zachęca tak często jak potrafi, a potrafi naprawdę często, i zawsze po orwellowsku, w imię chrześcijańskiej miłości. Bo jeśli kochasz, powiada Cejrowski, to musisz przemówić łagodnie do grzesznika. Raz albo nawet dwa. Ale jeśli to nie pomaga, to z miłości musisz sięgnąć po drastyczne środki.

Również w służbie Pana Cejrowski broni czystości Placu Zbawiciela w Warszawie, dla prostej prawdy: Plac Zbawiciela to Plac Zbawiciela a nie plac pedziów. Na Palcu Zbawiciela może stać kościół, ale nie homotęcza. Pedały won. Można się zastanowić, czy Jezus – Zbawiciel zachowałby się wobec tęczy podobnie, ale Cejrowski wie, że Jezus potrafił być również ostry i bezwzględny, bo przegnał handlarzy ze świątyni.

Cejrowski, poza Panem, kocha również Polskę. Ta miłość w jego wydaniu, to jak najbardziej uzasadniona nienawiść do wrogów Polski. A odwieczni wrogowie to naturalnie Niemcy i Rosjanie. Oraz wrogowie wewnętrzni, wskazywani przez Cejrowskiego. Więc Cejrowski nie czyta literatury ani rosyjskiej ani radzieckiej, ani znowu rosyjskiej. Czy czyta niemiecką? Nie wiadomo. Jak sobie radzi z filozofią bez Niemców? Też nie wiadomo. Czy słucha wrażej muzyki? Beethovena? Czajkowskiego? Czy jeździ wrażym samochodem? Tankuje ruską benzynę?

Od niedawna najgroźniejszym wrogiem Polski, woła Cejrowski, jest Unia Europejska. Zabrała nam suwerenność, zniewoliła, wdeptała w błoto, decyduje za nas o wszystkim. Dowodów na antypolskie działania Unii Cejrowski ma, ile chce i jeszcze więcej. Czy Unia cokolwiek daje? Tego Cejrowski nie zauważa, choć niektóre obiekty powstałe dzięki Unii widać z kosmosu. Więc Cejrowski w każdej wypowiedzi o Polsce śpiewa „Ojczyznę wolną racz nam wrócić...”

Cejrowski nie lubi sexshopów przy warszawskiej Alei Jana Pawła II. Powód ma identyczny jak w przypadku Placu Zbawiciela. Przy ulicy uświęconej w 1989 roku nową nazwą winny znajdować się wyłącznie obiekty sakralne albo przynajmniej świątobliwe. Czy grzesznicy mają prawo mieszkać przy takiej alei? Czy zmieniając nazwy ulic wedle pomysłu Cejrowskiego można wpłynąć wychowawczo na grzeszne społeczeństwo? Może warto spróbować, świętych na patronów ulic u nas dostatek.

Nie lubi seksu przedmałżeńskiego na zasadzie analogii z deserem i obiadem. Seks to deser, który się konsumuje na końcu. Zjadany przed obiadem wywołuje u kobiet objawy podobne do zużytego silnika samochodowego. Obrzydlistwo. Seks u Cejrowskiego, a to na szczęście jego prywatna sprawa, najpewniej zaczyna się modlitwą, przebiega w sposób zgodny z naturą bez żadnych niemoralnych ekscesów typu oral czy anal, i trwa krótko jak deser. Nie wykluczam modlitwy dziękczynnej, jeśli wszystko się uda.

Cejrowski ma zdanie na każdy temat i jest to zawsze zdanie słuszne. Nie mówi lecz naucza jak namaszczony. Postrzega co prawda świat po tuwimowsku („patrzy i widzi wszystko oddzielnie, że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...”), ale mu to nie przeszkadza być alfą i omegą w każdej dziedzinie osobno i wszystkich razem.

Gloria, gloria in excelsis...

 

środa, 02 kwietnia 2014, expired

Polecane wpisy